Piot Soliwoda, właściciel firmy Cobra Kwidzyń
Gdybym pozostał przy samych kredytach musiałbym już dawno zwinąć żagle. Rozpoczęliśmy działalność w obrocie nieruchomościami i pozwala nam to przetrwać. W naturalny sposób wiąże się z tym sprzedaż kredytów hipotecznych. Łączymy pośrednictwo w sprzedaży nieruchomości, kredyty hipoteczne, gotówkowe i ubezpieczenia. Pozwala nam to przetrwać, rozwiniemy się gdy tylko nadejdzie ożywienie.
Rozmowa z dnia 14 lipca 2008
...Najniższą satysfakcję finansową przynoszą mi ubezpieczenia komunikacyjne, jest to jednak wynikiem relatywnie niskich składek jakie odprowadzają kierowcy. Potrzeba w tym przypadku zbudować potężny portfel klientów, a nie jest to łatwe ponieważ ciągle następuje rotacja związana ze sprzedażą samochodów i wypowiedzeniami umów. I w tym momencie najważniejsze jest przywiązanie klienta do biura wiedzą, miłą obsługą i umiejętnością szybkiego załatwiania różnych problemów...
| Doświadczenie: |
praca jako kelner |
| Poza pracą: |
rodzina, piłka nożna |
| Początki firmy: |
2003 r. |
| Forma prawna: |
własna działalność gospodarcza |
| Działalność flagowa: |
kredyty gotówkowe oraz ubezpieczenia wszelkiego typu |
| Punkt obsługi klienta: |
jeden, w Kwidzyniu |
| Ilu DF pracuje: |
2 |
Fenicjanie.pl - W jakich kredytach się Pan specjalizuje?
- Od początku swojej działalności zajmuję się kredytami gotówkowymi i mam je opanowane bardzo dobrze. Zamierzam rozwijać się w innym kierunku – kredytów hipotecznych. Najbardziej zainteresowała mnie oferta Eurobanku.
- Czym zajmował się Pan wcześniej?
- Nie pracowałem w branży bankowej, ale obsługa klienta była mi bardzo bliska. Przez długie lata bowiem byłem kelnerem. Owe lata spowodowały, że przeszedłem studium panowania nad emocjami.
- Co skłoniło pana do zmiany profesji?
- Chciałem się przede wszystkim usamodzielnić ponieważ nie czułem się dobrze w roli pracownika „najemnego”. Otworzyłem więc biuro, zależało mi na „stacjonarnym” kontakcie z klientem.
- Czy założenie własnej firmy spełniło Pana oczekiwania?
- Tak, uzyskałem niezależność finansową, choć trwało to dłużej niż pierwotnie zakładałem. Wszystkiego uczyłem się samodzielnie. Co prawda mogłem liczyć na wsparcie ze strony mojego głównego partnera – GE Money Banku, jednak wiele działań, np. w zakresie reklamy lokalnej, było błędnych.
Z perspektywy czasu mogę jednak powiedzieć, że udało mi się zyskać dużo dzięki podjęciu własnej działalności. Uzyskałem spokój finansowy, zdobyłem nowe doświadczenie, stałem się bardziej otwarty na zmiany i współpracę z klientem.
Ponadto wspomnieć muszę, że poza kredytami zajmuję się również ubezpieczeniami majątkowymi, życiowymi i inwestycyjnymi. Wszystko po to, aby stać się doradcą finansowym w szerokim zakresie.
- Nie boi się Pan rozległości tematu?
- Obawiam się tylko tego czy moja pamięć podoła wszystkiemu, wszak wiedza z zakresu ubezpieczeń i kredytów jest dość rozległa. Póki co daję sobie radę. Wspólnie z żoną chcemy poszerzyć naszą działalność jednocześnie dzieląc się obowiązkami. W tym roku moja żona skończyła studia podyplomowe z zakresu obrotu nieruchomościami, dlatego ona zajęłaby się kredytami hipotecznymi, a ja gotówkowymi i ubezpieczeniami.
- Nie zatrudnia Pan pracowników?
- Przyznam, że kilka razy próbowałem znaleźć pracowników, ale z małym powodzeniem. Po pewnym czasie dochodziłem do wniosku, że nie są to odpowiednie osoby, dlatego ciągle prowadzę jednoosobową firmę.
- Czy w czterdziestotysięcznym Kwidzynie jest wiele biur podobnych do Pańskiego?
- Trudno jest mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Myślę jednak, że podobnych biur pośredniczących jest około dziesięciu. No i oczywiście około 20 placówek bankowych.
- Z perspektywy czasu dzisiejszy rynek jest łatwiejszy czy trudniejszy?
- Myślę, że jest trudniej. Liczba biur wzrosła, a każda z tych placówek musi na siebie zarobić. Co więcej, biur prawdopodobnie będzie jeszcze więcej, wiec każde z istniejących może się spodziewać „odpływu” klientów. Staram się temu zapobiegać i zwiększam nakłady reklamowe.
- A propos reklamy. Jakiego rodzaju formę docierania do klienta Pan preferuje?
- Najbardziej skuteczne są ulotki bezpośrednie. Angażuję do tego celu osobę, która każdego miesiąca roznosi ponad dwadzieścia tysięcy ulotek.
- Porozmawiajmy o przyszłości. Jak będzie wyglądać Pana firma za trzy lata?
- Chciałbym przede wszystkim dotrzeć do jak najszerszej grupy klientów zarówno w zakresie kredytów, jak i ubezpieczeń. Ponadto zamierzam ciągle pracować nad budowaniem własnej marki i poszerzeniem portfela stałych klientów.
- Który segment Pańskiej działalności daje większe dochody?
- Mimo tego, że zacząłem pracę z kredytami w tym samym momencie co z ubezpieczeniami majątkowymi, to jednak te pierwsze ciągle przynoszą mi większe dochody. Najniższą satysfakcję finansową przynoszą mi ubezpieczenia komunikacyjne, jest to jednak wynikiem relatywnie niskich składek jakie odprowadzają kierowcy. Potrzeba w tym przypadku zbudować potężny portfel klientów, a nie jest to łatwe ponieważ ciągle następuje rotacja związana ze sprzedażą samochodów i wypowiedzeniami umów. I w tym momencie najważniejsze jest przywiązanie klienta do biura wiedzą, miłą obsługą i umiejętnością szybkiego załatwiania różnych problemów.
- Jak wielu ma Pan klientów w ubezpieczeniach?
- Nie zastanawiałem się nad liczbą klientów z zakresu ubezpieczeń, zwłaszcza że jest ona bardzo płynna.
- Jak Pan ocenia działalność SKOK-ów, Banku Spółdzielczego?
- Odczuwam ich obecność. Mają dość konkurencyjną ofertę pod względem stopy procentowej.
- Na co poświęca Pan czas poza pracą?
- Rodzina jest w tej chwili najważniejsza, mam bowiem dwoje małych dzieci w wieku czterech i sześciu lat – im poświęcam najwięcej czasu. Poza tym jestem oddanym fanem piłki nożnej, a i sam gram regularnie. Znajduję również czas na spotkania z przyjaciółmi i wspólne wypady, na koncerty chociażby.
- Dziękuję za rozmowę.