Krzysztof Burski, prezes zarządu With Money
Planujemy rozszerzyć działalność o ubezpieczenia bo kilka poważnych firm chce z nami współpracować. Myślę jednak, że kredyty hipoteczne pozostaną naszą podstawową działalnością.
Pierwszy etap rekrutacji przeprowadziliśmy w listopadzie 2009 i zbudowaliśmy podstawowy zespół ludzi. Mamy szesnastu wspaniałych doradców którzy rzeczywiście chcą działać i zarabiać, czują bluesa i idą do przodu. W grudniu wypłaciliśmy kredytów na ponad 9 mln, to był jeden z lepszych miesięcy w ubiegłym roku. Wygląda na to, że z każdym miesiącem jest lepiej. Teraz ponownie daliśmy ogłoszenie liczymy, że do końca roku nas zespół sprzedaży powiększy się do 40-50 osób.
Rozmowa z dnia19 stycznia 2009
Jest już pewna stabilizacja sprzedaży
Oczywiście było załamanie sprzedaży, listopad i grudzień były fatalne.Cięcie kosztów plus większy nacisk na sprzedaż gotówek i powoli wychodzimy na prostą. Można powiedzieć, że jest już nawet pewna stabilizacja sprzedaży. Pojawia się coraz więcej klientów którzy zaczynają szukać kredytu, co daje nam trochę więcej optymizmu.
Coraz częściej pojawiają się też kredyty z dofinansowaniem. Dzięki takim programom jak „Rodzina na swoim” zaczynamy jakoś egzystować. Udało nam się utrzymać całą grupę doradców, obecnie osiem osób. Nasi doradcy mają podstawę plus prowizję. Cięcie kosztów to m.in. zahamowanie inwestycji , nie otwieramy dalszych oddziałów. Zostaliśmy przy jednej lokalizacji gdzie mamy 150 m2
Rozmowa z dnia 2 kwietnia 2008
Systematycznie się rozwijamy, w tym miesiącu przenosimy się do nowego biura. Będzie dużo większe ze względu na rosnącą liczbę doradców, teraz jest 10 osób.
Rozmowa z dnia 6 listopada 2007 r.
…Mamy też sporo nietypowych sytuacji. Zawsze staramy się pomóc każdemu klientowi. Zauważyłem natomiast, że wielu doradców z dużych, znanych firm pośrednictwa kredytowego woli proste sytuacje. U nas często pojawiają się klienci trudni, z dziwną sytuacją kredytową…
| Wykształcenie: |
pedagog |
| Doświadczenie: |
finanse od 1999 r. (Commercial Union oraz inne instytucje finansowe) |
| Poza pracą: |
fotografia, piłka nożna, film nieamerykański |
| Początki firmy: |
2006 r. |
| Nazwa firmy: |
ma się kojarzyć z możliwościami dla pieniędzy |
| Obszar działania: |
Warszawa i województwo mazowieckie |
| Działalność flagowa: |
sprzedaż i pośrednictwo finansowe w uzyskaniu kredytów |
Fenicjanie.pl: - Skąd pomysł na nazwę firmy?
- Po prostu klient od nas może wyjść z gotówką gdy doradzimy mu w sprawie kredytu, może też przynieść gotówkę, którą pomożemy mu skutecznie zainwestować. Wchodzi czy wychodzi ,ale zawsze z pieniędzmi. Wszyscy klienci rozumieją słowo MONEY, więc wiedzą czym się zajmujemy.
- Proszę przedstawić Pana firmę. Ile osób tu pracuje?
- Zarząd firmy jest trzyosobowy. Druga część firmy to Niezależni Eksperci Majątkowi. Ta spółka działa już od kilkunastu lat, ma ogromny udział w rynku wyceny nieruchomości w całej Polsce. Zatrudniamy 4 osoby na umowę o pracę. Dodatkowo kilkanaście osób współpracuje z nami na podstawie umów agencyjnych. Obecnie firma działa jako spółka komandytowa, a w przyszłości chcemy ją przekształcić w spółkę akcyjną. Działamy od 2006 roku.
- Jaki obszar działalności przynosi Państwu największe obroty?
- Kredyty hipoteczne. Jest to około 80 procent przychodów.
- Jak wyobraża Pan sobie firmę za dwa, trzy lata?
- Zdecydowanie myślimy o rozbudowie firmy. To biuro (ul. Grochowska, Warszawa) traktujemy jako centralę. Obecnie poszukujemy lokalizacji pod dwie nowe placówki w Warszawie, które chcemy otworzyć w ciągu sześciu miesięcy. Kolejne placówki w tym samym mieście są potrzebne. Oczywiście nasi doradcy dojeżdżają do klienta, ale często klient chce także odwiedzić placówkę, dlatego chcemy umożliwić łatwy dojazd do placówki w różnych miejscach Warszawy. Bardziej zauważalne w krajobrazie miasta. Jest to też część strategii marketingowej. Bywamy na targach, związanych z kredytami, mieliśmy reklamę w jednym z portali internetowych.
- Uważa więc Pan, że obecnie jest koniunktura?
- Dla nas tak. Wiem, że właściciele niektórych innych firm odczuwają „dołek”. My staramy się szukać niszy dla pozyskania klientów, dlatego ten „dołek” jesienny nas nie dotknął. Na pewno dotknęło to wiele banków, ponieważ klienci coraz częściej kierują się do pośrednika kredytowego, a nie do banku. Jesteśmy w dobrej sytuacji być może też dlatego, że realizujemy różne projekty. Mamy też sporo nietypowych sytuacji. Staramy się pomóc każdemu klientowi. Zauważyłem natomiast, że wielu doradców z dużych, znanych firm pośrednictwa kredytowego woli proste sytuacje. U nas często pojawiają się klienci trudni, z dziwną sytuacją kredytową. Także takich klientów chcemy obsługiwać i pomagać w ramach oferty banków oczywiście, oni też dla nas interesującymi klientami.
- Co hamuje rozwój Pana firmy? Co go ogranicza?
- Ludzie. W ramach ostatniej rekrutacji zgłosiło się około 45 osób deklarujących pewne doświadczenie w branży finansowej. Okazuje się, że wiedza i umiejętności tych osób w zakresie sprzedaży usług są bardzo niewielkie. Myślę, że osoby z doświadczeniem zostały już „wyłowione” z rynku polskiego. Oczywiście można zatrudnić osobę młodą i przeszkolić. Ale my staramy się, zgodnie z dewizą naszej marki, sięgać po doradców doświadczonych, aby zapewnić profesjonalną i rzetelną obsługę klientowi. Takie osoby oczywiście również przechodzą system szkoleń.
- Na jaką umowę zatrudniają Państwo pracowników?
- Jest to standardowa umowa ze stałą kwotą plus wynagrodzenie prowizyjne.
- Z którymi bankami współpracuje się Państwu najlepiej?
- Staramy się przede wszystkim kierować klienta do odpowiedniego banku. Nasza jednolita prowizja od każdej instytucji finansowej powoduje obiektywne doradztwo. Dzięki temu nasi doradcy mogą rzetelnie zaproponować klientowi ten produkt, który go interesuje, a nie taki, który jest najbardziej opłacalny dla doradcy.
- Niektórzy pośrednicy twierdzą, że więcej mogą wynegocjować dla klienta w banku z którym intensywnie współpracują
- Tak. Jednak my zaczynamy selekcję banków od strony wymagań klienta. Nasza finalna propozycja musi przede wszystkim odpowiadać specyficznej sytuacji konkretnego klienta. Dopiero wtedy szukamy banku. Nie mamy negatywnych doświadczeń współpracy z bankami.
- Co sądzi Pan o planach licencjonowania zawodu doradcy finansowego? Na świecie jest to dość powszechne.
- Jestem za, pod warunkiem że będzie to zdrowa ustawa nie gloryfikujących „jedynie właściwych’’. Nie wiem, jak będzie wyglądała cała procedura licencjonowania, ale biorąc pod uwagę doradców kredytowych, z którymi rozmawiałem, jestem jak najbardziej za. Należy wprowadzić rzetelność w doradztwie. Osoby przypadkowe nie mogą mieć dostępu do wykonywania tej pracy. Z przykrością muszę stwierdzić, że obecnie takie osoby się zdarzają w zawodzie. „Dzięki” takim osobom jest ryzyko, że doradcy finansowi będą bardzo źle postrzegani, jak w pewnym momencie było z agentami ubezpieczeniowymi. Zależy mi przede wszystkim, aby klienci postrzegali nas jako rzetelnych, niezależnych doradców.
- Czy należy Pan do jakiejś organizacji branżowej?
- W tej chwili nie. Pojawiły się takie organizacje, ale skupiają one raczej pośredników ubezpieczeniowych.
- W jaki sposób pracują Państwo z klientem?
- Model współpracy zależy tak naprawdę od klienta. Pierwsze spotkanie służy wyłącznie analizie klienta, następnie staramy się sprostać jego oczekiwaniom. Dostosowujemy się do klienta jeśli chodzi o miejsce spotkania. Powiedziałbym, że mniej więcej połowa klientów przyjeżdża do naszego biura, a do połowy to my jedziemy.
- Co skłoniło pedagoga do podjęcia pracy w sektorze finansowym?
- Zamiłowanie do socjologii i psychologii, a przede wszystkim ludzi. Sprzedaż polega tak naprawdę na poznawaniu człowieka, rozmowie, a to jest to co najciekawsze w naszym życiu.