Romuald Jurkowski, właściciel firmy Biuro Pośrednictwa Kredytowego Astra Katowice
Dodatkowym problemem był fakt, że nie mogłem być wszędzie jednocześnie a biznes najlepiej szedł tam gdzie byłem osobiście. Postanowiłem więc ograniczyć się do Katowic gdzie wszystko mam na oku i próbuję przetrwać ciężkie czasy.
Dzisiaj kredyt gotówkowy jest bardzo trudny do osiągnięcia, konsolidacje niewiele łatwiejsze. Od jakiegoś czasu zdecydowanie przestawiłem się na kredyty hipoteczne, też bez rewelacji ale jeszcze jakoś funkcjonuję. Jak mówią nadzieja umiera ostatnia.
Rozmowa z dnia 16.10.2008
Od października otwieram kolejne Biuro Kredytowe w Żorach. Na początku przyszłego roku Zabrze i Bytom. Porównując wrzesień tego roku do września ubiegłego roku mogę powiedzieć, że spadła liczba klientów składających wnioski, przyzna walność kredytów jest również w tym roku gorsza niż była w ubiegłym. Na szczęście kwoty są wyższe tak, że prowizje mamy podobne jak rok temu.
Rozmowa z dnia 01.02.2008
… Klienci są coraz lepiej wyedukowani, mają coraz większą świadomość ewentualnych zagrożeń, coraz większą wiedzę na ten temat. Zauważyłem, że coraz bardziej rozważnie podejmują decyzję, szczególnie o wysokości kredytu i w ogóle o wzięciu kredytu. Kiedyś wyglądało to inaczej; klient po prostu pytał ‘a ile się da pożyczyć?’. Dzisiaj klient przychodzi z gotowym pomysłem na to, jakiej wysokości kredyt go interesuje oraz jakich warunków może się spodziewać....
| Doświadczenie: |
od 7 lat biuro doradztwa kredytowego |
| Poza pracą: |
góry, życie towarzyskie |
| Początki firmy: |
2000 r. |
| Działalność flagowa: |
pożyczki gotówkowe |
| Punkty obsługi klienta: |
dwa, Katowice i Cieszyn, powstaną kolejne jeszcze w tym kwartale |
| Obszar działania: |
Śląsk |
| Ilu DF pracuje: |
3 |
Rozmowa z Romualdem Jurkowskim, właścicielem firmy Astra
Fenicjanie.pl – W jaki sposób powstała firma?
- Już 20 lat temu założyłem własną działalność gospodarczą. Zajmowałem się kilkoma branżami. W pewnym momencie spróbowałem działalności w dziedzinie pośrednictwa kredytowego. Firma jest na rynku już od 7 lat.
- Z iloma bankami Pan współpracuje?
- Z wszystkimi, które mają dobrą ofertę, które są chętne do współpracy. W tej chwili jest to około 20 banków.
- Ilu zatrudnia Pan pracowników?
- Dwóch, poza mną. Nie mam doradców mobilnych, to jest jednak za duże ryzyko w przypadku pożyczek gotówkowych. Pod każdym z wniosków muszę się podpisać i cenię sobie spokojny sen, nie chcę narażać pracowników czy własnych pieniędzy. Zauważyłem, że skłonność do ryzyka zmniejsza się z wiekiem. Moim priorytetem nie jest ‘dorobienie się’ w ciągu roku czy dwóch, ale spokojny rozwój, krok po kroku do przodu. Działalność idzie dobrze, zamierzam otworzyć następny oddział.
- Jakie formy marketingu Pan stosuje?
- Aktualnie wszyscy gorączkowo szukają odpowiedzi na pytanie, jakie formy marketingu są skuteczne, potwierdzają to moi znajomi z branży. Ja dotąd stosowałem ulotki i ogłoszenia prasowe. Ale to przestało się sprawdzać. Liczba klientów znacząco spadła. Niebawem stworzymy stronę internetową. Już wykupiliśmy ogłoszenie w książeczkach mieszkaniowych spółdzielni, poza tym nadal wywieszamy ogłoszenia na słupach.
- Jaka jest średnia wielkość kredytu? Czy rośnie w porównaniu do poprzednich lat?
-Nie, zdecydowanie nie. Klienci są coraz lepiej wyedukowani, mają coraz większą świadomość ewentualnych zagrożeń, coraz większą wiedzę na ten temat. Zauważyłem, że coraz bardziej rozważnie podejmują decyzję, szczególnie o wysokości kredytu i w ogóle o wzięciu kredytu.
Kiedyś wyglądało to inaczej; klient po prostu pytał ‘a ile się da pożyczyć?’. W tej chwili to już rzadkość. Rynek bardzo się zmienia. Dzisiaj klient przychodzi z gotowym pomysłem na to, jakiej wysokości kredyt go interesuje oraz jakich warunków może się spodziewać. Klient rozważa czy wysokość raty jest dla niego akceptowalna. Jeśli nie, to albo decyduje się na niższą kwotę, albo prosi o poszukanie korzystniejszej oferty innego banku. W przypadku większych kredytów decyzja jest bardzo poważna i widać, że klienci coraz bardziej świadomie o tym myślą. Większość wyższych kredytów jest przeznaczana na konsolidacje innych kredytów.
- Czy zauważył Pan wzrost czy spadek liczby takich placówek, jak Pańska?
- Ciągle jeszcze są chętni, firm pożyczkowych przybywa.
- Jak wyobraża Pan sobie firmę za trzy lata?
- Trudno mi w tej chwili podać konkretną liczbę, ale chciałbym mieć 6-8 placówek, z której jedna będzie centralą.
Moi obecni pracownicy są doradcami z prawdziwego zdarzenia, przeszli różne szkolenia bankowe, mogę nieskromnie powiedzieć, że są to fachowcy. Z tej dwójki jestem bardzo zadowolony. Mogę im zaufać, swoją pracę wykonują bardzo dobrze.
Systematycznie chciałbym zatrudniać kolejnych, dobrych pracowników. Niestety, trudno jest znaleźć takie osoby.
- Czy zastanawiał się Pan nad przekształceniem w placówkę franczyzową banku?
- Owszem. W 2006 roku rozmawiałem nawet na ten temat z Dominet Bankiem. Zniechęciła mnie jednak perspektywa uzależnienia od jednego banku. Banki, co jest naturalne, ograniczają konkurencję i zmuszają do zawarcia umowy na wyłączność. To jest zresztą bardzo poważne przedsięwzięcie, angażujące dużo bardziej, niż takie biuro kredytowe, jak moje. Jest to duże ryzyko, które wiąże się niestety z utratą swobody. W związku z tym miałem więc pewne obawy. Jak się okazało – niebezpodstawne, bo kilka miesięcy potem Dominet Bank zmienił zasady wynagradzania na niekorzyść franczyzobiorców.
- Co poza pracą?
- Wypady w góry, życie towarzyskie, wyjazdy urlopowe na Południe.
- Dziękuję za rozmowę.