Józef Michalski, właściciel firmy
Multi Service Toruń
Studenci których zatrudniałem, gdy mieli otworzyć własna działalność i żyć z prowizji to zrezygnowali. Mam duży portfel klientów, ciągle coś się dzieje. Jeden wygrywa drugi przegrywa. To trudno przewidzieć. Nie mogę sobie zaplanować tak jak większość agentów, że na przykład w przyszłym miesiącu mam tyle a tyle składki do odnowienia. W gwarancjach nie ma odnowień, są nowe kontrakty. Staram się rozszerzyć ofertę, zaczynam zwykle od OC z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej.
Rozmowa z dnia 2008-09-08
Powoli zmieniam profil firmy. Gwarancje finansowe ciągle są dominującym produktem w moim portfelu. Jest to jednak specyficzny produkt, bo to czy będzie gwarancja czy nie, nie zależy ode mnie tylko od tego czy klient wygra kontrakt . Coraz częściej zajmuję się ubezpieczeniami, które są odnawialne corocznie, również komunikacją.
Zrobiłem kasting i zatrudniłem na stażu dwóch studentów. Zdali egzamin na agenta. Będą na własnej działalności ale jako OWCA. Wydaje mi się, że trafiłem w dobrych ludzi, są zainteresowani pracą.
Rozmowa z dnia 04.03.2008
Ubezpieczenia direct właściwie nie są zagrożeniem dla mojej firmy. Nastawiam się na relacje długoterminowe. Firmy ubezpieczają się u ‘żywych’ agentów. Nie mam też imponującego portfela klientów komunikacyjnych, więc nie odczuwam tak naprawdę tego zagrożenia. Ale moim zdaniem rynek ubezpieczeń direct dynamicznie będzie się poszerzał...
| Doświadczenie: |
w ubezpieczeniach od 1994 r. |
| Początki firmy: |
2006 r. |
| Działalność flagowa: |
ubezpieczeniowe gwarancje kontraktowe |
| Punkt obsługi klienta: |
jeden, w Toruniu |
| Obszar działania: |
głównie województwo kujawsko-pomorskie |
Fenicjanie.pl – Proszę powiedzieć, kiedy powstała firma.
- W 1994 r. rozpocząłem pracę w jednej z firm ubezpieczeniowych, potem pracowałem w kilku biurach brokerskich. W 2006 r. zdecydowałem się na własną działalność. Dzisiaj mam multiagencję ubezpieczeniową.
- Z którym z TU najlepiej się Panu współpracuje?
- Ze STU Ergo Hestią i InterRisk S.A. Hestia ma dobry program do wystawiania polis, a Interrisk ma bardzo dobrą ofertę w zakresie głównego produktu, który sprzedaję.
- Pana firma specjalizuje się w gwarancjach kontraktowych?
- Tak. Firmy, które biorą udział w przetargach dotyczących zamówień publicznych, muszą złożyć wadium i zabezpieczenie należytego wykonania usługi. Wadia sięgają nawet kilkuset tys. złotych, procedury trwają czasem bardzo długo i przez cały ten czas klienci mają zamrożone pieniądze.
W myśl ustawy o zamówieniach publicznych firmy muszą wyłożyć zabezpieczenie należytego wykonania kontraktu. Jest to zwykle ok. 5 proc., ale często nawet 10 proc. Na przykład przy budowie hotelu o wartości 13 mln zł. i okresie wykonania 2 lata klient musiał dostarczyć gwarancję na 10 proc. czyli 1,3 mln zł na 2 lata.
Ale wystarczy wykupić gwarancję kontraktową za kilkaset zł czy kilka tys. zł (czasami kilkadziesiąt tys zł) . Dzięki temu klient nie musi zamrażać tych bardzo dużych kwot na długi czas. Wymagany jest także najczęściej 3-letni okres gwarancyjny po wykonaniu usługi.
- Czy firma wykupuje gwarancję ogólną czy musi oddzielnie kupić gwarancję na każdy kontrakt?
- Podpisuję umowę generalną z klientem, która określa ogólne zasady współpracy, np. wydawanie gwarancji do wysokości 2 mln zł, stawki i składki minimalne. Gdy firma zamierza uczestniczyć w przetargu, wyliczam składkę i dopiero wtedy płaci za wydanie konkretnej gwarancji. Nie ma żadnych opłat za samą umowę, każdy udział w przetargu jest ubezpieczany oddzielnie.
- Zapewnia Pan na stronie internetowej, że oferuje ubezpieczenia ‘szyte na miarę’. To znaczy jakie?
- Ubezpieczenia w zakresie podstawowym mało kogo zadowalają. Każda branża potrzebuje innego rozszerzenia. Na przykład jedna firma potrzebuje ubezpieczenia od szkód koparek, inna mienia powierzonego do naprawy.
Oferuję klientom ubezpieczenia dopasowane do ich działalności, sprofilowane pod potrzeby ich branży. Nie ubezpieczenia typu ‘wszystko i nic’, ale maksymalnie indywidualne.
Ostatnio znalazłem np. ubezpieczenie dla właściciela kota rasowego od kosztów leczenia i na życie (a właściwie od padnięcia i uśpienia z konieczności). Ciekawe było też poszukiwanie oferty na ubezpieczenie od ognia stogów słomy czy też robót polegających na regulacji rzeki od powodzi.
- Większość Pana klientów to firmy czy klienci indywidualni?
- Firmy to większość moich klientów, ok. 4/5 składek. To jest pozostałość po mojej działalności brokerskiej. Ale rozszerzam cały czas działalność i portfel klientów, przybywa mi klientów indywidualnych. Kupują zwykle OC i ubezpieczenia domów czy mieszkań. Mam z tego dochody bardziej rozproszone, ale bardziej bezpieczne. Lepiej jest mieć wielu klientów płacących niewielkie stawki niż kilku dużych, którzy płacą dużą składkę, bo jeśli taka duża firma zrezygnuje, to jest to bardzo bolesne. Klienci indywidualni są bazą.
- Czy odczuwa Pan wzrost liczby klientów teraz, w okresie bardzo dobrej koniunktury w budownictwie?
- Tak, zdecydowanie tak. Gwarancjami są zainteresowane głównie firmy budowlane i mam teraz więcej klientów.
- Czy ma Pan jakiś konkurentów na rynku lokalnym?
- Raczej nie, niewielu jest agentów, które zajmują się gwarancjami kontaktowymi. Sprzedają je głównie brokerzy, znam może tylko trzech agentów, którzy je sprzedają.
Mam wielu klientów jeszcze z czasów, gdy byłem brokerem. Założyłem multiagencję, żeby nie być uzależnionym od jednego towarzystwa ubezpieczeniowego, żeby mieć większą możliwość manewru. Każde z TU ma w swojej ofercie coś ciekawego. Nie chciałem zakładać agencji wyłącznej, kiedy zdecydowałem się otworzyć własną działalność.
- Czy ubezpieczenia direct są zagrożeniem dla Pana firmy?
- Właściwie nie. Nastawiam się na relacje długoterminowe. Firmy ubezpieczają się u ‘żywych’ agentów. Nie mam też imponującego portfela klientów komunikacyjnych, więc nie odczuwam tak naprawdę tego zagrożenia. Nie powoduje to wielkiego uszczerbku, choć oczywiście kilku klientów znalazło tańsze ubezpieczenie direct i zrezygnowało z moich usług. Dotyczy to głównie młodych ludzi, którzy wchodzą na rynek, są przyzwyczajeni do korzystania z Internetu. Moim zdaniem ten rynek dynamicznie będzie się poszerzał.
- Jak widzi Pan swoją firmę za 3 lata? Czy rozszerzy Pan ofertę o inne usługi finansowe?
- Chciałbym stworzyć kilkuosobowy zespół do pracy biurowej i do sprzedaży. Raczej nie zamierzam otwierać nowych biur, trudno byłoby to objąć. Myślę, że za jakiś czas przekształcę firmę w spółkę z o.o. i w drodze ewolucji ktoś przejmie moją działalność.
- Dziękuję za rozmowę.