Łódź - Sławomir Luter www.luters.pl
Owszem były kredyty gotówkowe ale drogie, a ja zajmowałem się przede wszystkim oddłużaniem. Zostawiłem więc jedno biuro z trzech w Łodzi a dwa w Krakowie i Warszawie zamknąłem. Zainwestowałem w salon urody w Łodzi. Podoba mi się w tym biznesie to, że jestem niezależny. Nie współpracuję z nikim, nie jestem uzależniony od widzimisię dyrektora, od zarządu. Banki wykorzystały pośredników do zbudowania wielkiej bazy klientów, równocześnie rozbudowały swoje sieci oddziałów do tego stopnia, że całe ciągi ulic to bank, bank, skok, bank, pośrednik.
Prowadzimy z żoną biuro kredytowe w Łodzi bardziej układami i znajomościami, z niewieloma bankami mamy oficjalną współpracę, częściej rozliczamy się z klientami. Podpisujemy z nimi umowę o pośrednictwie i wystawiamy im faktury za doradztwo
Rozmowa z dnia 2008-09-21
Myślę o rozwoju w dużych miastach Polski: Warszawa Kraków już pierwsze kroki poczyniłem. Warszawa, wiadomo stolica ludzie dużo zarabiają. Rynek pożyczek w Krakowie trochę znam bo znajomi prowadzą tam biuro kredytowe. Jeśli pojawię się tam z Łódzkim doświadczeniem i przeznaczę odpowiednie środki na marketing to myślę, że przedsięwzięcie już w pierwszym miesiącu może być dochodowe. Tylko musi to być dobre miejsce.
W Łodzi coraz więcej ulotek, ździerek. Każde wolne miejsce jest zajęte przez mniejszą lub większą reklamę kredytów gotówkowych.
Pojawia się coraz więcej oddziałów banków. Obok mojego biura cztery banki otworzyły nowe oddziały. Deutsche Bank, Alior Bank, Polbank EFG, Raiffeisen Bank. To wszystko na odcinku 300 m. Po drugiej stronie ulicy ma nowy oddział Eurobank. Zaczyna się już niezły kocioł Bank na Banku sieć na sieci. W Łodzi jak się jakiś sklep likwiduje to otwiera się n jego miejsce bank albo Skok. Knajpy się nawet na ulicy Piotrkowskiej likwidują a w ich miejsce powstają banki
Jak szukam swoich ogłoszeń w Expresie Łódzkim albo w Dzienniku Łódzkim to muszę 15 min szukać 2, 5 strony zajmują same drobne ogłoszenia o kredytach gotówkowych.
W Krakowie znajomy mówił, że daje 5 ogłoszeń dziennie i to jest ¼ wszystkich ogłoszeń. Jak ja daję 4 ogłoszenia to jest 1/500 wszystkich ogłoszeń zamieszczonych tego dnia w Łodzi.
Rozmowa z dnia 2008-03-31
Przełamanie negatywnej historii w BIK- u
Chciałem, żeby w mojej ofercie nie było kredytów najdroższych, z najwyższą prowizją dla pośrednika. Bardzo zależało mi na tym, żeby klienci nie musieli płacić dużych prowizji. Nie tylko więc sprzedaję kredyty, ale i doradzam, jak nie wpaść w długi, jak zadłużyć się bezpiecznie. Klienci to doceniają, często mówią ‘gdybym wiedział to wcześniej, nie popełniłbym tylu błędów' - mówi Sławomir Luter, właściciel firmy SJ Luter.
| Doświadczenie: |
kilka lat w pośrednictwie kredytowym, wcześniej sport wyczynowy |
| Poza pracą: |
sport |
| Forma prawna: |
działalność gospodarcza |
| Działalność flagowa: |
kredyty gotówkowe |
| Punkty obsługi klienta: |
2, w Łodzi |
| Obszar działania: |
Łódź |
| Ilu DF pracuje: |
4 |
Fenicjanie.pl – Jak to się stało, że zajął się Pan pośrednictwem finansowym?
- Pracowałem kiedyś w Daewoo. Zajmowałem się m.in. obsługą klientów, którzy brali kredyt ratalny na zakup samochodu. Dodatkowo mam licencję PUNU. Dysponuję więc pewnym doświadczeniem i przygotowaniem do działalności, którą obecnie prowadzę.
Siedem lat temu założyłem z kolegą biuro kredytowe, ale nie utrzymało się na rynku. Popadłem w długi, na szczęście udało mi się je spłacić. Po kilku latach ponownie otworzyłem biuro kredytowe, ale chciałem, żeby w mojej ofercie nie było kredytów najdroższych, z najwyższą prowizją dla pośrednika. Bardzo zależało mi na tym, żeby klienci nie musieli płacić dużych prowizji. Nie tylko więc sprzedaję kredyty, ale i doradzam, jak nie wpaść w długi, jak zadłużyć się bezpiecznie. Klienci to doceniają, często mówią ‘gdybym wiedział to wcześniej, nie popełniłbym tylu błędów’.
- Ile osób zajmuje się pośrednictwem kredytowym w Pana firmie?
- Ja z żoną, a od niedawna mamy jeszcze dwie pracownice. Otworzyliśmy drugi punkt.
- Jaki produkt jest najważniejszy?
- Najwięcej sprzedajemy kredytów gotówkowych. Ale mamy w ofercie także kredyt konsolidacyjny, hipoteczny.
- Jak wyobraża Pan sobie firmę za trzy lata?
- Nadal będę poszukiwał kredytów, które są tanie i pozwalają na zmniejszenie raty.
Mam też marzenie: chciałbym kiedyś założyć ‘bank ostatniej szansy’. Nie ma takiej instytucji w Polsce. Pewnie nie uda mi się stworzyć banku od nowa, to są za duże pieniądze. Ale we współpracy z jakąś instytucją chciałbym stworzyć taki bank, bank kredytów oddłużających. Oferowałby on kredyty rozłożone na długi okres, ale znacznie zmniejszające raty, dla osób już zadłużonych. Dzięki temu mogłyby one wyjść na prostą.
Według statystyk, już ok. 1200 tys. rodzin żyje na granicy nędzy z powodu zbyt dużych obciążeń. Nie ma dla tych ludzi ofert na rynku. Instytucje typu Profireal, które nie sprawdzają klientów w BIK-u, są paradoksalnie bardzo drogie. Sam pochodzę z bardzo biednej rodziny, zaczynałem od zera, a nawet od długów. Udało mi się, teraz już jestem na drodze do stabilizacji.
Zauważyłem, że wielu ludziom zaczyna brakować pieniędzy na podstawowe potrzeby rodzinne, bo muszą płacić wysokie raty. Szukają więc, na przykład u takich pośredników jak ja, najniższej możliwej raty, próbując konsolidować zadłużenia. Jest to ich ostatnia szansa, ale często jest już za późno, bo za późno się zorientowali, że popadli w długi niemożliwe do spłacenia.
Bardzo wiele osób nie wie, że jeśli nie mogą zapłacić jednej czy dwóch rat, to należy się zgłosić do banku, prosić o ugodę, o zmniejszenie czy zawieszenie rat. Nie robią tego i trafiają na listę dłużników. A wiele z tych osób ma stabilne dochody i mogłaby, przy dobrej woli banku, nadal spłacać zadłużenia.
Dlatego myślę, że w ‘banku ostatniej szansy’ korzyść byłaby obustronna. Bank zarabiałby dzięki ratom, płaconym przez długi okres, a klienci spłaciliby ostatecznie kredyt dzięki bardzo niskim ratom.
- Ale nie mogłyby to być tanie kredyty. Trudno, żeby banki dawały niskie odsetki osobom, co do których mogą podejrzewać problemy ze spłatą.
- ‘Bank ostatniej szansy’ nie musi być koniecznie tani w odsetkach, a nawet nie powinien, bo rzeczywiście ponosiłby duże ryzyko, udzielając kredytu osobom, które już miały problemy ze spłatą. Odsetki powinny być spore, ale najważniejsze, że zadłużony, odrzucany przez BIK klient mógłby po kilku-kilkunastu latach ostatecznie spłacić zobowiązania.
Rozwiązaniem powinno być przełamanie negatywnej historii w BIK-u poprzez jakieś dodatkowe zabezpieczenia. Mogłoby to być na przykład zobowiązanie klienta, że dopóki nie spłaci całkowicie obecnego kredytu, nie weźmie następnego.
Miałem już klientów bardzo zadłużonych. Udawało mi się pozyskać od banku łagodniejsze warunki spłaty kredytu i wszystko wydawało się na dobrej drodze do oddłużenia. Po czym klient wracał po pół roku z kilkoma następnymi kredytami, które zaciągnął i oczywiście nie był w stanie spłacać. Takich klientów na pewno należy zmusić do podpisania zobowiązania. Mogłoby to być realizowane poprzez blokadę widoczną w systemie BIK-u, która istniałaby aż do czasu spłaty poprzednich zobowiązań. Dopiero wtedy blokada byłaby zdejmowana i klient mógłby rozpocząć życie od nowa, także brać kredyty, ale nie powinien dostać takiej szansy drugi raz.
– To ciekawy pomysł, przełamanie negatywnej historii w BIK-u. Życzę spełnienia marzeń. Na ile wyczynowe uprawianie sportu przygotowało Pana do prowadzenia firmy ?
- Przez 10 lat trenowałem wyczynowo tenis stołowy, byłem jednym z lepszych zawodników. Osiągnięcia w sporcie zależą od talentu, ale również od konsekwentnie realizowanego planu.
Trzeba określić cel i konsekwentnie dążyć do niego. Zarówno w sporcie jak i biznesie.
- Dziękuję za rozmowę.