__________________________________________________________________
Motto: Sprzedajemy bezpieczeństwo. Pomagamy realizować marzenia.
Doświadczenie: wieloletnie w sprzedaży ubezpieczeń
Poza pracą: fotografia, narty, żagle, film
Początki firmy: 2002 r.
Forma prawna: własna działalność gospodarcza dwóch osób
Nazwa firmy: Ubezpieczalnia to bardzo łatwe skojarzenie z ubezpieczeniami, daje też dobrą pozycję w Internecie
Działalność flagowa: ubezpieczenia komunikacyjne
Punkt obsługi klienta: jeden, w Konstancinie
Obszar działania: Warszawa i okolice
Ilu DF pracuje: 2
___________________________________________________________________
Fenicjanie.pl – Proszę opowiedzieć historię powstania firmy.
Myślę, że rynek pośrednictwa finansowego ma potencjał, zawsze tak myślałem. Pracowałem w różnych branżach, m.in. w ubezpieczeniach. W pewnym momencie postanowiłem nie pracować już dłużej dla kogoś, ale na własny rachunek, chciałem się uniezależnić. Zacząłem od ubezpieczeń, później podpisywaliśmy kolejne umowy i rozszerzaliśmy wachlarz usług.
Jak wpadł Pan na pomysł nazwania firmy Ubezpieczalnia? To bardzo nośna i łatwa do skojarzenia nazwa.
Zastanawialiśmy się ze wspólnikiem nad nazwą naszej firmy. Mieliśmy dylemat, czy na pewno Ubezpieczalnia będzie kojarzyła się pozytywnie. W poprzednim systemie tak zwyczajowo nazywano przychodnie. Ale stwierdziliśmy, że to będzie dobra nazwa i teraz jesteśmy teraz zadowoleni.
Co sprzedaje Ubezpieczalnia?
Sprzedajemy głównie ubezpieczenia. Najwięcej, ok. 70 proc. sprzedaży, to ubezpieczenia komunikacyjne, reszta to majątkowe. Zajmujemy się także pośrednictwem kredytowym, ze zdecydowaną przewagą kredytów samochodowych. Zdarzają się również klienci na kredyty hipoteczne, ale jest to działalność dodatkowa, podobnie jak biuro ogłoszeń.
Z jakimi towarzystwami najlepiej się Panom współpracuje?
Bardzo dobrą ofertę mają Compensa i InterRisk. Bardzo dużo zależy od konkretnego klienta. Na przykład dla osób młodych, bez historii ubezpieczeniowej, najlepszą ofertę w OC ma PTU, niskie składki dla niektórych klientów ma też Benefia. Bardzo dobrze współpracuje nam się z Compensą m.in. dzięki możliwości szybkiego i łatwego zaoferowania „dużym” klientom atrakcyjnych składek tak w ubezpieczeniach komunikacyjnych jak i majątkowych.
Czy w związku z podwyżką cen w PZU spodziewa się Pan, że część klientów zrezygnuje i przejdzie do innych firm?
Klienci są coraz bardziej świadomi, zorientowani w rynku ubezpieczeń. Wiedzą, że już nie tylko PZU dobrze wypłaca odszkodowania. Kierują się także wysokością składek. PZU ma w tej chwili moim zdaniem dosyć wysokie składki, szczególnie dla właścicieli samochodów osobowych. Dlatego sądzę, że podniesienie cen może spowodować migrację klientów.
Czy sprzedaż direct jest dla Pana zagrożeniem?
Jeszcze nie. Myślę, że część tych firm jeszcze nie dała się poznać. Jeżeli klienci interesują się tylko wysokością składki, to oczywiście zadzwonią do Link4, co oczywiście nie gwarantuje niższej składki. Ale jeśli interesuje ich dobre ubezpieczenie, to chcą porozmawiać z pośrednikiem, doradcą, który ma większą wiedzę, działając na rynku od kilku lat. Natomiast czy to jest zagrożenie? Na pewno zabiera agentom część rynku. Zawsze jest jakieś ryzyko, że mimo mojego zaangażowania, zaproponowania najlepszej u mnie oferty, klient i tak zadzwoni i kupi OC przez kanał direct, po prostu dlatego, że jest odrobinę tańsze.
W tym momencie nie widzę większego zagrożenia. Jest jakaś część klientów, którzy wręcz mówią, że nie lubią tego kanału sprzedaży. Nie podoba im się to, że nie mają możliwości porozmawiania z kimś kompetentnym osobiście o szczegółach, o OWU. Dostają tylko wysokość składki. Część klientów zaś twierdzi, że nie ubezpieczy nigdy samochodu w zakresie Auto-Casco u ubezpieczyciela typu direct.
Czy myślał Pan o współpracy z większym pośrednikiem i sprzedawaniu polis w systemie direct? Na przykład ubezpieczeniaonline.pl mają taki program afiliacyjny.
Nie, nie myślałem o takiej współpracy. Mając już kilkuletnie doświadczenie mogę powiedzieć, że najczęściej, jeśli znam dobrze mojego klienta, jestem w stanie znaleźć wśród propozycji TU, z którymi współpracuję, taką ofertę, która jest tak samo dobra i nie droższa od tego, co może klient kupić w systemie direct.
Czy trafiają do Pana klienci poprzez stronę internetową?
Tak, jak najbardziej. Jesteśmy na pierwszej stronie w wyszukiwarkach według hasła ‘tanie OC’. Strona jest więc dobrze pozycjonowana i faktycznie generuje ruch.
Poza stroną internetową, w jaki sposób szukają Państwo klientów?
Bardzo dużą wagę przywiązujemy do tego, żeby klient był dobrze obsłużony. Staramy się dobrać mu najlepszą ofertę, nawet jeśli nie jest to oferta dająca nam wyższą prowizję. Dla nas ważne jest zadowolenie klienta. Zadowoleni klienci polecają nas swoim znajomym. Wiemy, że nasze podejście do sprzedaży polis owocuje kolejnymi klientami z rekomendacji.
Bardzo ważna dla rozwoju naszej działalności jest rekomendacja. Obaj wierzymy, że warto przykładać dużą wagę do jakości obsługi, ponieważ przynosi to duże korzyści. To nawet nie jest wiara, ale przekonanie, doświadczenie i obserwacje z kilku lat działalności. Zdecydowanie nastawiamy się więc na dobrą, rzetelną obsługę klienta.
Wiele osób twierdzi, że nie warto, albo nie powinno się łączyć sprzedaży ubezpieczeń i kredytów. Dlaczego Panowie się na to zdecydowali?
Moim zdaniem w wielu przypadkach obie działalności się uzupełniają. Jesteśmy w stanie zaproponować klientowi korzystny kredyt samochodowy i jednocześnie ubezpieczenie z dobrą składką. Możemy też zaproponować skredytowanie składki, co powoduje niewiele większe podwyższenie miesięcznej raty kredytu. Znając potrzeby klienta, mając doświadczenie w obu branżach możemy zaproponować mu dwa dobre produkty, przecież i tak angażujemy czas i energię w znalezienie jednej oferty. Mamy wielu klientów, którzy u nas biorą kredyt i kupują ubezpieczenie.
Co interesuje Pana poza pracą?
Bardzo zajmuje mnie fotografia cyfrowa. Lubię jeździć na nartach, a latem żegluję. Często i chętnie chadzam do kina.
Dziękuję za rozmowę.